Biega, krzyczy pan Hilary:
“Gdzie są moje okulary?”
Szuka w spodniach i w surducie,
W prawym bucie, w lewym bucie. (…)
“Skandal! – krzyczy. Nie do wiary!” (…)
Nie chce wierzyć… Znowu zerka. (…)
Fragmenty wierszyka Juliana Tuwima chyba właściwie określają prawdopodobne zachowanie Hilarego Majewskiego, gdyby zajrzał on dziś do swej kamienicy przy ulicy Włókienniczej. Trudno byłoby mu zaakceptować skalę zniszczenia tego najokazalszego domu w okolicy. Kamienica własna architekta, którego dziełami sprzed sponad stu lat tak chętnie chwalą się łodzianie, jest systematycznie dewastowana. Jaka będzie jej przyszłość? Czy kiedykolwiek miejscu temu przywróci się dawną świetność? Chodząc po prezentowanej klatce schodowej, trudno o pozytywną i pełną nadziei odpowiedź.

Kamienica rzeczywiście robi wrażenie… zwłaszcza podłoga w hallu urzekła mnie swoim kolorem… zapach niestety przytłoczył… Jest w Łodzi wiele takich smutnych, pięknych miejsc… a szkoda…