Trudno spotkać miejsca, o których istnieniu mało kto wie i w których kompletnie nic się nie dzieje. A jednak na Kozinach takie miejsce jest. Mowa o opustoszałej i zapomnianej ulicy, noszącej imię Tomasza Rychlińskiego. Zagląda tam niewielu i chyba nikt tu nie mieszka. Przy tej wyjątkowo wąskiej uliczce stoi jeszcze kilka zniszczonych i drewnianych chatek. To miejsce, do którego okoliczna zabudowa odwróciła się “plecami” – ścianami szczytowymi bądź ogrodzeniami. I tylko hałaśliwe sąsiedztwo pobliskiej alei Włókniarzy wprowadza tu trochę dźwięków.
© 2009 Jakub Zasina

Szkoda że obecnie u nas, coś co nazywa się “Drewniakiem” jest synonimem biedy zacofania oraz najczęściej przedstawia taki stan rzeczy, w innych krajach w takich domach są wszystkie możliwe media i nikt nie chciał by nawet słyszeć o przeprowadzce do betonowych masowców choćby “apartamentami” je nazywano.
Duży plus za poszukiwanie na własną rękę ukrytych uroków miasta.
Pozdrawiam
Rzeczywiście, te fotografie prezentują niekorzystnie architekturę drewnianą jako taką, ale chodziło tym razem o ukazanie samego charakteru ulicy Rychlińskiego. Obiekty drewniane należy chronić, za czym opowiedziałem się w tym wpisie: http://lodzioholik.zasina.net/2009/08/cieplo-zimno/ .
Pozdrawiam