Moderniści znienawidzili je i postanowili wymazać ze słowników. Miało być ono jednym z tych elementów, które przyczyniły się do fatalnej egzystencji mieszkańców XIX-wiecznych miast. Głosy te, choć pojawiły się sto lat temu, nadal są słyszalne. Podwórko. Mimo wspomnianych wysiłków stanowi nadal podstawowy element śródmiejskiej przestrzeni Łodzi. To wciąż miejsce spotkań i zabaw. Zdegradowane i nieremontowane wciąż trwa, “obserwując” bacznie życie tlące się wewnątrz. A mieszkańcy przeobrażają podwórkową przestrzeń: piszą, rysują, oznaczają. Nadają mu znaczenia. Tworzy się w ten sposób zapis historii miejsca. Każde podwórko ma swoją historię, specyfikę, a więc jest elementem różnorodnej całości, jaką miasto być powinno. I mam nadzieję, że właśnie podwórka będą podstawą szeroko rozumianej rewitalizacji Łodzi, że staną się przestrzeniami atrakcyjnymi nie tylko dla mieszkańców, ale też osób “z zewnątrz”. Mam nadzieję, że przetrwają. Bo czy Łódź nadal będzie Łodzią, jeśli pozbawi się ją podwórek?
