© 2009 Jakub Zasina

Filharmonia = dysharmonia?

Robiąc porządki, natknąłem się na te fotografie. Wykonałem je trzy lata temu, ale cały czas mi się podobają.

Nie ma w Łodzi bardziej kontrowersyjnego obiektu. Gmach Filharmonii Łódzkiej, zaprojektowany przez Romualda Loeglera, jest oceniany bardzo skrajne. Jedni się nim zachwycają, a drudzy próbują odwrócić swój wzrok w inną stronę, za każdym razem, gdy tylko znajdą się na ulicy Narutowicza. Wszystko przez to, że nowy budynek został postawiony na miejscu domu koncertowego Ignacego Vogla. Starego obiektu niestety nie znałem, tak samo jak przyczyn jego pozbycia się. I prawdopodobnie właśnie dlatego, że pozbawiony jestem tego kontekstu przeszłości, stwierdzam, że nowy obiekt mi się podoba. Doceniam starania projektanta o zaakcentowanie historii tego miejsca w postaci łuku i jego nadruku, które zdobią front i przypominają o sylwecie dawnego obiektu. To udana realizacja w porównaniu z gmachem Opery Krakowskiej, autorstwa tego samego architekta.

lodzioholik-0076

Przekaż dalej:
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Twitter

2 Komentarze

  1. Witek mówi:

    Też jestem za. Było też na koszmarach architektury: http://www.blogbox.com.pl/blog/koszmary-architektury/ (wpis z 27 lipca, 35 komentarzy!).

  2. JanB mówi:

    Szczytne założenie przy projekcie i rozminięcie się z tym podczas realizacji.Koszmar nie koszmar, po prostu nic ciekawego.. Krakusi też pewnie nie pieją z zachwytu nad tym czerwonym klockiem.

Skomentuj