Piotrkowska 11 to adres, który jako pierwszy przychodzi mi do głowy na hasło “wielkomiejskość”. Stojąca przy nim kamienica jest dla mnie budynkiem – symbolem. Symbolem dynamiki i siły tego miasta w drugiej połowie XIX wieku. Rodzina Scheiblerów wytyczyła nim szlak, jakim miała potoczyć się dalsza historia “miasta włókniarzy”. Ustanowiono tu nowy sposób zagospodarowywania przestrzeni. Pojawiła się “studnia” i nic już w Łodzi nie było takie, jak do tej pory. Rozpoczęło się formowanie gęstej sieci podwórek, stanowiącej specyfikę i urok miasta.
Neorenesansowy obiekt odzyskał dawny blask, wydawałoby się, w całości. Wnętrza jednak wciąż cierpliwie czekają, będąc co jakiś czas dewastowanymi.
