Filharmonia = dysharmonia?
Nie ma w Łodzi bardziej kontrowersyjnego obiektu. Jedni się nim zachwycają, a inni próbują odwrócić swój wzrok w inną stronę, za każdym razem, gdy tylko znajdą się na ulicy Narutowicza.
Nie ma w Łodzi bardziej kontrowersyjnego obiektu. Jedni się nim zachwycają, a inni próbują odwrócić swój wzrok w inną stronę, za każdym razem, gdy tylko znajdą się na ulicy Narutowicza.
Ustanowiono tu nowy sposób zagospodarowywania przestrzeni. Pojawiła się “studnia” i nic już w Łodzi nie było takie, jak do tej pory.
Urzędnicy oficjalnie potwierdzili, że ulica Kilińskiego jest w ich ocenie za wąska i należy ją “nieco” poszerzyć. Łódź będzie prawdziwie “nowoczesnym” miastem!
Trudno spotkać miejsca, o których istnieniu mało kto wie i w których kompletnie nic się nie dzieje. A jednak na Kozinach takie miejsce jest.
Każde podwórko ma swoją historię, specyfikę, a więc jest elementem różnorodnej całości, jaką miasto być powinno.
Nie mogę nacieszyć oczu, gdy przyglądam się grze barw i faktur na rdzawych murach tzw. “komórek”. To jest coś świetnego, nadającego pewien urok miejscu.
Nie będę oryginalny mówiąc, że za ulubioną część Cmentarza Starego uważam część ewangelicką. Interesuje mnie sposób, w jaki zagospodarowano tamtejsze kwatery.
Późna secesja łączy się tu z wczesnym modernizmem. Wnętrze zdaje się mówić “otwieramy się na nowoczesność”. Takie rzeczywiście było. I nadal zachwyca.
Mówiąc “Łodź”, myślę “kamienica”. Mówiąc “kamienica”, myślę “brama”, “podwórko” i “oficyna”.
Wygląd klatek schodowych w willi Ludwika Grohmana zmienia się w zależności od tego, komu miały dawniej służyć.